Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natalia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lutego 2014

Dzisiaj przepis na sernik  do wykonania w maksymalnie 20 minut. Jest to mój ulubiony sernik bez pieczenia!

Składniki
250g serka mascarpone
250g ricotty
100g Nutelli

pół opakowania ciastek digestive
około 5 dag masła

owoce wg uznania
odrobina kakao

Wykonanie
Przygotowanie rozpoczynamy od  rozpuszczenia masła i rozdrobnienia ciastek. Ja użyłam robota kuchennego, ale równie dobrze można sobie poradzic przy pomocy kulki do ciasta i worka foliowego :)


Rozdrobnione ciastka mieszamy z roztopionym masłem. Przekładamy do foremki i mocno ugniatamy. Opcjonalnie można spód podpiec w piekarniku 200˚C przez około 5 minut, ale nie jest to konieczne.

W dużej misce mieszamy obydwa serki i Nutellę. Można wszystko zmiksować, ja natomiast podgrzałam trochę Nutellę, żeby lepiej się łączyła i tylko porządnie wymieszałam z serkami i było jak najbardziej w porządku.
Przekładamy masę na spód z ciastek, wygładzamy. Wierzch posypujemy kakao i dekorujemy owocami (u mnie - borówki)

Schładzamy w lodówce aż ładnie stężeje i gotowe!
Ciasto jest fajnie puszyste i kremowe, nie za słodkie. Dla mnie idealne!


Natalia


Uwielbiam makaron! Za szybkość i łatwość przygotowania jak i różnorodność kształtów, które wg mnie smakują zupełnie inaczej. Być może to tylko moja osobliwa fiksacja, ale np. penne (które uwielbiam) smakuje nijak jak świderki, za którymi nie przepadam :P
Dzisiaj makaron trochę inaczej, bo jest mięso, są pomidory, ale efekt końcowy sosu bolognese nie przypomina.

Co będziemy potrzebować:
(proporcje na 4 osoby)
                                                                                     
makaron (ja użyłam pappardelle)
35-40 dag mięsa mielonego z indyka
1 spora cukinia
garść pomidorków koktajlowych
oliwa z oliwek
1 jajo
bułka tarta
3 łyżki mleka
5 dag masła
papryczka zielona jalapeno (użyłam suszonych)
czubryca czerwona
sól, pieprz

Pierwszym krokiem będzie przygotowanie pulpetów z mięsa indyczego.
Mięso wrzucamy do miski, doprawiamy solą, pieprzem, papryką jalapeno i czubrycą. Wbijamy całe jajo, wyrabiamy dodając mleko i bułkę tartą, tak aby osiągnęło zwartą konsystencję. Formujemy małe pulpety, które smażymy na rozgrzanej oliwie, z dodatkiem masła, do zrumienienia.

Pulpety zdejmujemy z patelni, trzymamy w cieple. Cukinię kroimy w grubą kostkę, a pomidory na pół. Na patelnię od smażenia mięsa dodajemy trochę oliwy i wrzucamy cukinię, dusimy do miękkości. Należy uważać, żeby nie rozgotować cukinii, musi być wciąż sprężysta, kiedy wrzucamy pomidory. Doprawiamy solą, pieprzem, dodajemy jeszcze papryki jalapeno. Pomidory dusimy maksymalnie 1 minutę - nie mają się rozpaść. Dodajemy pulpety całość mieszamy razem i podajemy z makaronem al dente.

Jestem pewna, że propozycja ta przypadnie do gustu miłośnikom makaronu, tak samo jak mnie. Całość jest mocno pikantna za sprawą jalapeno i delikatnie słodka dzięki pomidorkom.

Całość można oczywiście posypać parmezanem i pietruszką, ja z chwilowego braku tych składników ten krok pominęłam :) Dodam jeszcze, że porcję, która została mi na kolejny dzień podałam z kuskusem i również smakowało wyśmienicie!

Serdecznie polecam!


Natalia

Czubryca i zielona papryczka jalapeno znalazły się u mnie dzięki uprzejmości:
 
Dzisiaj kolejny z moich pomysłów na ekspresowe śniadanie, które jest zarówno zdrowe jak i smakowite. Najważniejsze jednak, że dostarcza energii na długie godziny.

Nie jest to propozycja stricte niskokaloryczna, aczkolwiek wg moich subiektywnych standardów zawiera same dobre dla nas składniki: orzechy pełne wartościowych tłuszczów, owoce i ciasteczka zbożowe z mnóstwem błonnika, który nasyci żołądek.

Potrzebujemy:

serek wiejski (mój ulubiony jest z Piątnicy, wersja lekka)
2-3 ciasteczka zbożowe
rodzynki
orzechy (użyłam włoskich)
owoce wg uznania,
ja użyłam suszonych jagód goji
mango kandyzowane
Owoce, jeśli jest taka potrzeba, kroimy na mniejsze kawałki, część ciastek kruszymy, wszystko mieszamy z serkiem i od razu zajadamy!

Smacznego!

Natalia


Mango kandyzowane i jagody goji znalazły się u mnie dzięki uprzejmości:

Za oknem wiosna się zieleni, dlatego też naszło mnie na zieloną zupę. Tym razem przeglądałam internet w poszukiwaniu inspiracji i byłam zdecydowana wybrać przepis z Kwestii Smaku na zupę brokułową z gorgonzolą, aczkolwiek w trakcie procesu twórczego zamysł pierwotny zmieniłam i trochę zaimprowizowałam po swojemu :)

Oto czego będziemy potrzebować:


(proporcje na 5-6 porcji)

3-4 szklanki rosołu (ja miałam rosół z indyka)
1 średniej wielkości brokuł
niecałe pół paczki szpinaku mrożonego
około 50-60 g gorgonzoli
sól, pieprz
oliwa z oliwek

Przygotowanie rozpoczęłam od nastawienia rosołu i szczerze odradzam zastępowanie tego kostkami rosołowymi (których jestem przeciwnikiem). Nic nie będzie tak doskonałą bazą pod zupę jak prawdziwy, esencjonalny rosół z listkiem laurowym i pieprzem. Oczywiście znacznie wydłuża to czas przygotowania zupy, jednak według mnie naprawdę warto!

Z rosołu wyjmujemy mięso i warzywa, resztę przecedzamy przez sito i wlewamy do garnka. Kiedy zacznie wrzeć, wrzucamy pokrojonego w drobne różyczki brokuła. Gdy brokuł jest już prawie ugotowany, dorzucamy szpinak i gotujemy, aż brokuł będzie miękki, aczkolwiek jędrny. Doprawiamy  obficie czarnym pieprzem, solą, dodajemy gorgonzolę. Osobom, tak jak ja, początkującym z gorgonzolą, polecam dodawać ją stopniowo i próbować ponieważ smak jest baaardzo intensywny i na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. U mnie gorgonzola doskonale podbiła smak warzyw, ale nie była wiodącym akcentem w zupie.

Całość blendujemy, ponownie próbujemy, ewentualnie doprawiamy, jeśli to konieczne.

Ja zupę podałam z kawałkami mięsa z rosołu, odrobiną świeżo zmielonego pieprzu i oliwy z oliwek.
Nieskromnie muszę powiedzieć, że zupa wyszła znakomita, propozycja do powtórzenia jak najszybciej. Siostra, którą poczęstowałam zupą zażyczyła sobie powtórki przy każdej kolejnej wizycie :)))

Serdecznie zachęcam do spróbowania tego przepisu u siebie!

Natalia
Dzisiaj przedstawiam moją wersję angielskich pecan plaits, którymi objadam się nieprzyzwoicie i bez umiaru ilekroć jestem właśnie w Wielkiej Brytanii. Ciastka są naprawdę dziecinnie proste, słodkie i chrupiące i  właśnie w tym tkwi ich urok, któremu nigdy oprzeć się nie potrafię ;)

Tym razem przepis zmodyfikowałam i użyłam orzechów włoskich zamiast, jak w oryginale, orzechów pecan, aczkolwiek szczerze mówiąc róznica w smaku nie była znacząca.

Co będziemy potrzebować:
(na około 10-12 ciastek)

rolka ciasta francuskiego
około 50 g orzechów włoskich
5 łyżek syropu klonowego (można też użyć golden syrup)
niecałe pół opakowania serka Philadelphia śmietankowego
łyżka cukru (najlepiej trzcinowego)

Na początku przygotowujemy nadzienie do naszych warkoczy. Odkładamy trochę orzechów do dekoracji, a resztę rozdrabniamy, najlepiej w malakserze, ja z braku takich luksusów użyłam worka foliowego i kulki do ucierania ciasta :P
W misce mieszamy rozdrobnione orzechy, serek, syrop klonowy i cukier. Ciasto francuskie rozkładamy, przecinamy wzdłuż na pół  i następnie każdą z powstałych części nacinamy tak, aby można było zapleść warkocza tzn. zostawiamy wolną przestrzeń na środku paska, a boki nacinamy poziomo. Nakładamy nadzienie na środek, nie za dużo, bo lubi wypływać i pleciemy warkocza dosyć mocno dociskając. Ja tego nie zrobiłam i moje warkocze trochę popuściły wodze fantazji w piekarniku ;P Każdy z dwóch uzyskanych długich warkoczy tniemy na mniejsze ciastka, smarujemy lekko wodą i pieczemy około 15-20 minut w 180°C do zrumienienia. Moje wyszły trochę blade, ale smakowały przednio! Po wyjęciu z pieca, ciastka smarujemy lekko syropem klonowym i dekorujemy orzechami włoskimi (orzechy najlepiej wcześniej podprażyć na suchej patelni). Ciastka są lekkie - bo na cieście francuskim - no i przede wszystkim szybkie. Łącznie z pieczeniem gotowe w 30 minut. Ekspresowy polepszacz humoru!

Smacznego!

Natalia
Dzisiaj szybki post z moim wczorajszym drugim śniadaniem. Szybko, sycąco i wiosennie zielono!

Co będziemy potrzebować:
(proporcje na 1 osobę)                

spora garść świeżego szpinaku
1 banan
5-6 kopiastych łyżek jogurtu naturalnego
2 łyżki jogurtu greckiego
(opcjonalnie)

Wszystkie składniki wrzucamy do wysokiego naczynia, blendujemy do uzyskania jednolitej, puszystej konsystencji.
Koktajl można dosłodzić na przykład miodem lub gałką lodów, aczkolwiek wg mnie nie jest to konieczne, jako że banan nadaje mu delikatnej słodyczy.

Smacznego!

Natalia
Dzisiejsza propozycja to przepis z typu 'co mam w lodówce i jak można to fajnie połączyć'. Sałatkę skomponowałam spontanicznie, z tego co akurat miałam pod ręką, a wyszło świetnie. Oczywiście można składniki dowolnie zmieniać wg uznania i zawartości lodówki.

Ja użyłam:
niepełne opakowanie roszponki
garść pomidorków koktajlowych
kilka suszonych pomidorów ze słoika
pół kostki sera typu feta
pół małej cebuli czerwonej
kiełki
ziarna słonecznika
szczypiorek

Składniki dressingu:
dwa ząbki czosnku
oliwa z oliwek (można użyć oliwy z zalewy od pomidorów suszonych)
sok z cytryny
pieprz
opcjonalnie ulubiona przyprawa

Przygotowanie jest banalne: roszponkę i pomidorki myjemy, ewentualnie przepoławiamy pomidorki jeżeli są duże, wrzucamy do miski. Dodajemy pokrojoną w kostkę fetę, suszone pomidory i cebulę. Dosypujemy słonecznika (ja dodaję dużo, bo dobre i zdrowe), kiełków (dowolnych, ja akurat użyłam mieszanki) i szczypiorku.
Odstawiamy na bok i przygotowujemy dressing. Do kubeczka przeciskamy czosnek przez praskę, dodajemy oliwę, sok z cytryny i pieprz. Nie dodaję soli, jako że feta jest wystarczająco słona. Opcjonalnie można dodać ulubionej przyprawy, ja polecam zioła prowansalskie lub zieloną czubrycę.
Polewamy sałatkę sosem i gotowe!
Sałatkę podałam z pieczywem chrupkim ( tu akurat biedronkowe, które bardzo polecam), jednak z gorącym tostem też na pewno smakuje świetnie.

Szybkie, proste w wykonaniu, a naprawdę pyszne! Co ciekawe, zazwyczaj sałatki nie należą do najbardziej sycących, aczkolwiek ta napełniła mój żołądek na dobre 4 godziny, co uważam za sukces ;P


Polecam i życzę smacznego!

Natalia
Dzisiaj coś dla wielbicieli owoców
morza  i oszczędności czasu. Obiad praktycznie w 15 minut!

Co będziemy potrzebować:
(proporcje na 2 głodne osoby)

Składniki
250 g krewetek typu tiger
makaron tagliatelle
3 małe pomidory (polecam pomidory śliwkowe, są słodsze)
duży pęczek pietruszki
4-5 ząbków czosnku
2 papryczki chilli
70 g masła
oliwa z oliwek
sól, pieprz

Wykonanie
Przygotowanie rozpoczynamy od rozmrożenia krewetek (jeżeli używamy mrożonych - ja użyłam tych  z Biedronki) - dzięki temu, nie puszczą tyle wody w momencie gdy wylądują na patelni. W międzyczasie nastawiamy wodę na makaron z dodatkiem oliwy z oliwek i soli morskiej. Na patelni rozgrzewamy masło dodając troszkę oliwy, żeby nic nam się nie przypalało później. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy najpierw posiekane drobno papryczki chilli  - jeśli lubimy bardzo ostre - można dodać też pestki ze środka. Kiedy troszkę się podsmażą, tłuszcz zmieni kolor na pomarańczowy, wrzucamy czosnek i dusimy. Pod żadnym pozorem czosnek nie może nam się zrumienić, bo będzie gorzki! Od razu dodajemy rozmrożone krewetki, smażymy całość około 3-4 minuty, na sam koniec wrzucamy pokrojone w grubą kostkę pomidory i doprawiamy do smaku. Smażymy całość 1 minutę, wyłączamy gaz,  posypujemy całość posiekaną pietruszką.

Makaron gotujemy al dente odcedzamy i od razu mieszamy z krewetkami i sosem. Gotowe!
Najlepiej smakuje z lampką schłodzonego białego wina! Yum!

Natalia