Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lutego 2014

Dzisiaj pomysł na obiad z tanią rybką :) Łosoś, którego Wam zaproponuję znaleźć można w Tesco i o dziwo jest nie dość, że dobry to jeszcze tani. Cena jednego opakowania (1 sztuki) waha się w okolicach 2,3zł- 2,8zł. 

O taki łosoś
Wszystkim maruderom od razu mówię, że nie jest to bardzo przetworzony produkt z masą świństw w środku. Z pamiętnika dietetyka ma na nim nawet osobny post, w którym autorka wyjaśnia, że medalion posiada jedynie nieszkodliwy cytrynian sodu (czym są cytryniany również można u niej poczytać :)).

No ale przejdźmy w końcu do przepisu!

Składniki (porcja na 2 osoby)
2 medaliony z łososia
6 dużych ziemniaków
opakowanie marchewki z groszkiem (niestety mrożonka, ponieważ ostatnio nie mam zbyt ładnych marchwi w warzywniaku :()
1 łyżka fish masali od Skworcu
1 łyżka kolendry
sól, pieprz
1 jogurt naturalny
1/5 łyżeczki proszku chilli
+ prażona cebulka od Skworcu za którą ostatnio szaleję ;)
1-2 łyżki oleju

WykonanieŁączymy w misce jogurt, masalę, kolendrę, sól, pieprz i chilli. Wkładamy do marynaty łososia i trzymamy w niej ok 15-20min. W tym czasie można obrać i ustawić na gazie ziemniaki. Gdy ryba się już zamarynuje smażymy ją kilka minut z każdej strony na rozgrzanym na patelni oleju. Marchewkę z groszkiem wsypujemy do garnka, podlewamy wodą (ok. pół szklanki) i zakrywamy żeby się trochę poddusiła. W trakcie gdy będzie się gotowała doprawiamy- solą, pieprzem i cukrem (ja czasem dodaję łyżeczkę masła).

Smak ryby jest niestandardowy. Lekko cytrynowy z posmakiem ziół. Dodatkowych wrażeń dodaje cebulka :)

~JARKA


Fish Masalę oraz  prażoną cebulkę mam od SKWORCU.
A dzisiaj.... znów łosoś! :)
Tak się ostatnio złożyło, że jakoś ryby i krewetki często goszczą na mym stole.

Składniki (porcja na 2 osoby)
farsz
1 duży filet z łososia (ja miałam z Lidla)
1 opakowanie szpinaku w liściach
1 mała cukinia
suszone pomidory z solą morską od Skworcu
trochę oliwy z pestek winogron
sos sojowy jasny

naleśniki
2 jajka
pół szklanki wody
pół szklanki mleka
1,5 szklanki mąki (dowolnej- ja użyłam tortowej)
1 łyżeczka oleju

Wykonanie
naleśniki
Składniki na naleśniki mieszamy. Ciasta powinno wyjść na 4-5 naleśników (zależy jak grubo wylewacie je na patelni). Smażymy je na rozgrzanej patelni z niewielką ilością tłuszczu (bo już jest w cieście). Odstawiamy.
farsz
Szpinak myjemy, suszymy i wrzucamy na patelnie. Dusimy go w jego własnej wodzie (która wycieknie) doprawiając solą i pieprzem. Przekładamy do miseczki i odstawiamy na bok. cukinie kroimy w podłużne kawałki i smażymy na niewielkiej ilości tłuszczu. Cukinii nie doprawiamy niczym. Gdy już jest miękka również zdejmujemy ją z patelni i odkładamy na chwilkę na bok. Łososia smażymy z dwóch stron na oliwie delikatnie podlewając go jasnym sosem sojowym (nie za dużo bo będzie za słony!).
podanie
Na naleśnikach układamy kolejno: cukinię, łososia, szpinak, a całość posypujemy przyprawą od Skworcu (suszone pomidory z solą morską). Tak przygotowane danie można zjeść w postaci rulonika, trójkąta lub jakiejkolwiek innej formie, na którą macie ochotę.

Oczywiście jeżeli macie dużo patelni, garnków itp to składniki do farszu możecie przygotowywać jednocześnie. Ja nie mam, więc odkładałam kolejne elementy na blat i wszystko robiłam w dość dużym tempie, żeby nie wystygło. Efekt był niesamowity! :)

~JARKA

P.S. Mój aparat mnie dobija tą jakością zdjęć....

Za suszone pomidory z solą morską dziękuję:

Dzisiaj będzie trochę inaczej niż zazwyczaj :)
Jakiś czas temu otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Zysk i S-ka książkę kucharską. Przyznam się Wam, że jest to pierwsza pozycja z tego gatunku, o której wyrażę swą opinię. Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić na tyle dobrze, że poczujecie się zaciekawieni, ponieważ książka jest w moim odczuciu autentycznie warta uwagi. 

Pani Biruta Markuza jest polską autorką,  mieszkającą w Warszawie. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych, pracowała jako scenograf, a obecnie w wolnym czasie lubi malować, tłumaczyć z j. angielskiego oraz litewskiego, a także pisać książki o tematyce kulinarnej. 

"Smak tropików. Kuchnie Pacyfiku" widoczne na załączonym zdjęciu, to nowe wydanie książki z 1990 roku, która swą treścią nawiązuje do kulinarnych gustów mieszkańców regionów leżących przy Pacyfiku. Kolejno wymieniając autorka zapoznaje nas z kuchnią: Chin, Indii, Indonezji, Singapuru, Sri Lanki, Filipin, Nowej Gwinei, Nowej Zelandii, Australii, a na koniec w ramach ciekawego
uzupełnienia dodaje też rozdział Potrawy na Boże Narodzenie. 

Książki kucharskie często są schematyczne. Jest przepis, zdjęcie, wartość kaloryczna i informacja, na ile porcji dana potrawa została zaplanowana. To, co szczególnie mi się spodobało w Kuchniach... to fakt, iż autorce udało się odejść trochę od tego utartego szablonu, dokładając kilka ciekawych elementów, zdecydowanie wzbogacających treść.
Pierwszym z nich są wstępy. Na początku każdego rozdziału p. Biruta opisuje nam: co, kto, dlaczego i w jaki sposób zjada w kraju, z którego przepisy nam zamierza podać. Często wymienia najpopularniejsze składniki, metodę podawania dań i ich konsumpcji, a także dodaje historyczne ciekawostki w jakiś sposób związane z kuchnią omawianego regionu.
Kolejną rzeczą zasługującą na plus jest przemyślany zestaw przepisów. Nie chodzi mi tutaj o to, że są one ciekawe i niespotykane (chociaż oczywiście są), lecz bardziej o fakt, iż mimo swego pochodzenia do wykonania większości z nich potrzebujemy możliwych do zdobycia w Polsce składników. Do tych bardziej wymyślnych potraw p. Biruta proponuje nam natomiast zamienniki, w związku z czym możemy się cieszyć większością dań przez nią zaproponowanych.

Warte uwagi przy tej książce jest również oczywiście jej wydanie. Twarda oprawa, piękna kolorystyka i zachwycające zdjęcia tworzą wspólnie przyjemną dla oka książkę kucharską, która nie dość, że wzbogaca naszą wiedzę kulinarną, to dodatkowo ślicznie się prezentuje w zbiorach. Ja, jak na prawdziwego wzrokowca przystało jestem nią urzeczona.

Na koniec mam dla Was niewielki bonus. Nie zamierzam bowiem poprzestać jedynie na pokazaniu zdjęcia, jak wyglądają wykonane wg przepisu ze "Smaku tropików. Kuchni Pacyfiku" jajka w curry lecz również go Wam udostępnić :)


Wskazówka ode mnie: Masalę można zakupić od Skworcu :)
Danie jest PYSZNE. Zjadłam je wraz z moim mężczyzną w takim tempie, że rozważaliśmy upichcenie drugiej porcji :)
Polecam tę książkę gorąco!

Za możliwość poszerzenia swoich umiejętności kulinarnych dziękuję wydawnictwu:

~JARKA
Dzisiaj wykorzystałam okazję, że nie robię większego obiadu (strajkuję!) i w końcu przygotowałam sobie (i tylko sobie!) coś, na co od dawna miałam ochotę. Warzyw na straganach coraz więcej więc zaopatrzona w pomidory i czosnek niedźwiedzi zrobiłam ekstremalnie szybkie danie.

Składniki
2 pomidory
garść makaronu penne
łyżeczkę czosnku niedźwiedziego (suszonego)
trochę bazylii (suszonej)
sól, pieprz (ile lubimy)
3 łyżki oliwy z pestek winogron
Wykonanie
Pomidory myjemy, kroimy w mniejsze kawałki, wrzucamy do miski i zasypujemy wszystkimi przyprawami i mieszamy.W garnuszku gotujemy makaron al dente, który gdy jest gotowy wykładamy do naczynia, z którego chcemy jeść. Nakładamy na niego pomidory w przyprawach, polewamy oliwą i mieszamy. Smacznego :D

Jak zwykle w moim przypadku prosto i szybko. Nie lubię szczególnie ostatnio siedzieć zbyt długo przy garnkach, ponieważ sporo czasu zajmuje mi czytanie i ćwiczenia. Trzeba przecież dbać o sprawność umysłową i fizyczną ;)


Dzisiaj na obiad byłą ryba. Szybka i bez udziwnień. Filet z mintaja zakupiłam w Lidlu za kosmiczną cenę 6,99 zł (4 kostki- firma Trawlic).

Składniki
filet z mintaja (u mnie w kostce)
garść posiekanej pietruszki
2-3 łyżki limonki tajskiej (House of Asia)
szczypta: soli, pieprzu,
fish curry masala (gotowa mieszanka od Skworcu)
tłuszcz do smażenia (ja miałam oliwę, ale wiem, że niektórzy nie lubią na niej smażyć)

Wykonanie
Rybę posypujemy z dwóch stron: solą, pieprzem, fish masalą, a na koniec kropimy limonką. Kładziemy na rozgrzaną oliwę delikatnie smażymy z jednej i drugiej strony pod przykrywką. Na ostatnie kilka minut posypujemy pietruszką. Jak ktoś lubi ciut kwaśniej jeszcze na patelni może skropić limonką. Brokuły gotujemy w osolonej wodzie w trakcie, gdy smaży nam się ryba.

Podajemy całość na talerzu i ... w sumie to tyle :) Jak już wielokrotnie powtarzałam- nie lubię skomplikowanych potraw i nie mam na nie czasu. Tym daniem spokojnie się najadłam, a całość zajęła mi maksymalnie 15-20 minut.
Uwielbiam makaron! Za szybkość i łatwość przygotowania jak i różnorodność kształtów, które wg mnie smakują zupełnie inaczej. Być może to tylko moja osobliwa fiksacja, ale np. penne (które uwielbiam) smakuje nijak jak świderki, za którymi nie przepadam :P
Dzisiaj makaron trochę inaczej, bo jest mięso, są pomidory, ale efekt końcowy sosu bolognese nie przypomina.

Co będziemy potrzebować:
(proporcje na 4 osoby)
                                                                                     
makaron (ja użyłam pappardelle)
35-40 dag mięsa mielonego z indyka
1 spora cukinia
garść pomidorków koktajlowych
oliwa z oliwek
1 jajo
bułka tarta
3 łyżki mleka
5 dag masła
papryczka zielona jalapeno (użyłam suszonych)
czubryca czerwona
sól, pieprz

Pierwszym krokiem będzie przygotowanie pulpetów z mięsa indyczego.
Mięso wrzucamy do miski, doprawiamy solą, pieprzem, papryką jalapeno i czubrycą. Wbijamy całe jajo, wyrabiamy dodając mleko i bułkę tartą, tak aby osiągnęło zwartą konsystencję. Formujemy małe pulpety, które smażymy na rozgrzanej oliwie, z dodatkiem masła, do zrumienienia.

Pulpety zdejmujemy z patelni, trzymamy w cieple. Cukinię kroimy w grubą kostkę, a pomidory na pół. Na patelnię od smażenia mięsa dodajemy trochę oliwy i wrzucamy cukinię, dusimy do miękkości. Należy uważać, żeby nie rozgotować cukinii, musi być wciąż sprężysta, kiedy wrzucamy pomidory. Doprawiamy solą, pieprzem, dodajemy jeszcze papryki jalapeno. Pomidory dusimy maksymalnie 1 minutę - nie mają się rozpaść. Dodajemy pulpety całość mieszamy razem i podajemy z makaronem al dente.

Jestem pewna, że propozycja ta przypadnie do gustu miłośnikom makaronu, tak samo jak mnie. Całość jest mocno pikantna za sprawą jalapeno i delikatnie słodka dzięki pomidorkom.

Całość można oczywiście posypać parmezanem i pietruszką, ja z chwilowego braku tych składników ten krok pominęłam :) Dodam jeszcze, że porcję, która została mi na kolejny dzień podałam z kuskusem i również smakowało wyśmienicie!

Serdecznie polecam!


Natalia

Czubryca i zielona papryczka jalapeno znalazły się u mnie dzięki uprzejmości:
 
Za oknem wiosna się zieleni, dlatego też naszło mnie na zieloną zupę. Tym razem przeglądałam internet w poszukiwaniu inspiracji i byłam zdecydowana wybrać przepis z Kwestii Smaku na zupę brokułową z gorgonzolą, aczkolwiek w trakcie procesu twórczego zamysł pierwotny zmieniłam i trochę zaimprowizowałam po swojemu :)

Oto czego będziemy potrzebować:


(proporcje na 5-6 porcji)

3-4 szklanki rosołu (ja miałam rosół z indyka)
1 średniej wielkości brokuł
niecałe pół paczki szpinaku mrożonego
około 50-60 g gorgonzoli
sól, pieprz
oliwa z oliwek

Przygotowanie rozpoczęłam od nastawienia rosołu i szczerze odradzam zastępowanie tego kostkami rosołowymi (których jestem przeciwnikiem). Nic nie będzie tak doskonałą bazą pod zupę jak prawdziwy, esencjonalny rosół z listkiem laurowym i pieprzem. Oczywiście znacznie wydłuża to czas przygotowania zupy, jednak według mnie naprawdę warto!

Z rosołu wyjmujemy mięso i warzywa, resztę przecedzamy przez sito i wlewamy do garnka. Kiedy zacznie wrzeć, wrzucamy pokrojonego w drobne różyczki brokuła. Gdy brokuł jest już prawie ugotowany, dorzucamy szpinak i gotujemy, aż brokuł będzie miękki, aczkolwiek jędrny. Doprawiamy  obficie czarnym pieprzem, solą, dodajemy gorgonzolę. Osobom, tak jak ja, początkującym z gorgonzolą, polecam dodawać ją stopniowo i próbować ponieważ smak jest baaardzo intensywny i na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. U mnie gorgonzola doskonale podbiła smak warzyw, ale nie była wiodącym akcentem w zupie.

Całość blendujemy, ponownie próbujemy, ewentualnie doprawiamy, jeśli to konieczne.

Ja zupę podałam z kawałkami mięsa z rosołu, odrobiną świeżo zmielonego pieprzu i oliwy z oliwek.
Nieskromnie muszę powiedzieć, że zupa wyszła znakomita, propozycja do powtórzenia jak najszybciej. Siostra, którą poczęstowałam zupą zażyczyła sobie powtórki przy każdej kolejnej wizycie :)))

Serdecznie zachęcam do spróbowania tego przepisu u siebie!

Natalia
Dzisiaj moim obiadem poszłam trochę w stronę kuchni indyjskiej.

Wieprzowina z papryką i ananasem

Składniki
mięso wieprzowe
1 zielona papryka
1 czerwona papryka
pół puszki ananasów
1 torebka ryżu
1 łyżka mąki ziemniaczanej
olej sezamowy
sól, pieprz
1 łyżka Chana Masala (od Skworcu)
pół szklanki ciepłej wody

Wykonanie
Mięso myjemy, osuszamy i kroimy w kostkę. W miseczce mieszamy 2 łyżki oleju sezamowego, mąkę ziemniaczaną i 3 łyżki ciepłej wody. Umieszczamy w tym mięso i odstawiamy na 10 minut. Rozgrzewamy patelnie i wykładamy na nią mięso wraz z marynatą. Smażymy chwilę. W misce mieszamy resztę wody, sól, pieprz i płaską łyżkę Chana Masali, po czym wylewamy to na mięsko (zacznie ścinać się ładny sos). Papryki myjemy i kroimy wraz z ananasem. Dorzucamy do mięsa na patelnie, przykrywamy pokrywką i dusimy aż papryka będzie miękka. Można podlewać wodą. W osobnym garnku gotujemy ryż. Podajemy polewając ryż daniem z patelni.

Sos można przyklepać mąką, ja tego nie robiłam bo już trochę jej było z marynaty mięsa. 

Potrawa jest łagodna, ale aromatyczna. Masala nadaje jej wyczuwalny indyjski akcent, który świetnie łączy się ze smakiem papryki i mięsa. Polecam :)


Masalę mam od Skworcu, gdzie również i Wam polecam ją kupić!


Chyba nikomu nie muszę mówić, że pizza to jedno z moich i mojego mężczyzny ulubionych dań ;) Często zamawialiśmy ją z Telepizzy (promocja 3za1) lecz ostatnio stwierdziłam, że czas najwyższy zacząć robić własną, domową, gdyż tylko wtedy będę wiedziała co jest w nią wsadzone. Tym sposobem powstało poniższe cudeńko.

Składniki
na ciasto (porcja na 2 formy do tart)
1,5 szklanki mąki pszennej
30 g drożdży
1,5 łyżki oliwy z pestek winogron
0,5 szklanki wody przegotowanej
szczypta cukru
szczypta soli

Dodatki
tutaj użyłam rzeczy które mi zostały w lodówce czyli:
10 pieczarek
trochę żółtego sera Gouda
gotowany kurczak

Sos
250 ml pasty pomidorowej/ gęstego przecieru pomidorowego
czubata łyżka czosnku niedźwiedziego (Od Skworcu)
łyżka oregano
łyżka ziół prowansalskich
łyżka oliwy z pestek winogron
sól i pieprz (tyle ile lubicie, ja próbowałam w trakcie póki efekt nie był zadowalający)

Wykonanie
Przesiewamy do miski mąkę i dodajemy do niej sól, cukier i oliwę. Na górę kruszymy drożdże,  całość zalewamy wodą po czym ugniatamy ok 10min. Gdyby ciasto zbyt mocno kleiło się do rąk można podsypać je mąką. Masę wykładamy do form, jakie posiadamy. W moim przypadku były to blaszki do tart. Nagrzewamy piekarnik do 250*C równocześnie robiąc sos do pizzy.
Na patelnie wylewamy przecier pomidorowy, dodajemy wszystkie przyprawy i gotujemy aż całość zrobi się trochę gęstsza i ładnie ze wszystkim połączy. Smarujemy pizzę sosem i wykładamy na jej wierzch wszelkie posiadane dodatki. Formy z pizzą trzymamy w piecu około 20minut :) Pyszności!

Po takiej pizzy już chyba nigdy nie zamówię żadnej telefonicznie :D 

Czosnek niedźwiedzi użyłam dzięki Skworcu:
Dzisiaj szybki i dość tani obiad, mimo iż zawiera krewetki. W czym tkwi tajemnica? W tym, że krewetki kupione zostały mrożone, w Biedronce za 9,90zł! Porcja jest idealna dla dwojga więc jak na nasze, polski realia wydaje mi się, że 5zł od osoby to naprawdę niewiele. Ale już przechodzę do przepisu.

Przygotowanie: 30-40min (zależy jak szybko kroicie ;))
Składniki
paczka mrożonych krewetek Black Tiger z Biedronki
2 marchewki
pół puszki ananasa
1 por
garść grzybów mun
pędy bambusa (polecam te od Tao Tao)
1 zielona papryka
kiełki fasoli mung
olej
curry, kurkuma, pieprz, sos sojowy
Chana Masala (od Skworcu)
+ ja dałam sos słodko-ostry
Ja mam sporo tych rzeczy zawsze w domu kupionych na zapas, jednak jeżeli Wy nie macie, a chcecie żeby wyszło taniej- kupcie gotowa mieszankę azjatycka :)

Wykonanie
Wszystkie składniki kroimy, a krewetki rozmrażamy i odcinamy im ogonki. Rozgrzewamy olej na patelni. Wrzucamy krewetki. Polewamy sosem sojowym i sypiemy pieprzem. Smażą się tyle ile lubicie, ja jak widać mam dość przypieczone. Zdejmujemy krewetki z patelni i osuszamy na papierowym ręczniku. Na pozostały tłuszcz wrzucamy wszystkie warzywa, dodajemy trochę wody, przyprawy i przykrywamy pokrywką na kilka minut. Co jakiś czas mieszamy i sprawdzamy, czy mieszanka jest miękka, gdy będzie dokładamy ananasa, sos słodko-ostry i dusimy jeszcze 2-3 minuty.

Podajemy z ryżem/makaronem, wykładając na niego warzywa a na koniec krewetki.
Smacznego! :)

~JARKA

Za Chana Masalę dziękuję: 
Dzisiaj coś dla wielbicieli owoców
morza  i oszczędności czasu. Obiad praktycznie w 15 minut!

Co będziemy potrzebować:
(proporcje na 2 głodne osoby)

Składniki
250 g krewetek typu tiger
makaron tagliatelle
3 małe pomidory (polecam pomidory śliwkowe, są słodsze)
duży pęczek pietruszki
4-5 ząbków czosnku
2 papryczki chilli
70 g masła
oliwa z oliwek
sól, pieprz

Wykonanie
Przygotowanie rozpoczynamy od rozmrożenia krewetek (jeżeli używamy mrożonych - ja użyłam tych  z Biedronki) - dzięki temu, nie puszczą tyle wody w momencie gdy wylądują na patelni. W międzyczasie nastawiamy wodę na makaron z dodatkiem oliwy z oliwek i soli morskiej. Na patelni rozgrzewamy masło dodając troszkę oliwy, żeby nic nam się nie przypalało później. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy najpierw posiekane drobno papryczki chilli  - jeśli lubimy bardzo ostre - można dodać też pestki ze środka. Kiedy troszkę się podsmażą, tłuszcz zmieni kolor na pomarańczowy, wrzucamy czosnek i dusimy. Pod żadnym pozorem czosnek nie może nam się zrumienić, bo będzie gorzki! Od razu dodajemy rozmrożone krewetki, smażymy całość około 3-4 minuty, na sam koniec wrzucamy pokrojone w grubą kostkę pomidory i doprawiamy do smaku. Smażymy całość 1 minutę, wyłączamy gaz,  posypujemy całość posiekaną pietruszką.

Makaron gotujemy al dente odcedzamy i od razu mieszamy z krewetkami i sosem. Gotowe!
Najlepiej smakuje z lampką schłodzonego białego wina! Yum!

Natalia
Dzisiaj w końcu udało mi się zrobić obiad, który planowałam na niedzielę. Przepis wzięłam z książki "Kuchnia azjatycka" wyd. firma księgarska Jacek Olesiejuk.

Oczywiście niewielkie elementy zostały zmienione, gdyż nie dotarłam do odpowiednich produktów.

Wątróbki z kurczaka smażone w woku
Czas przygotowania: max.30 minut

Składniki
450 g kurzych wątróbek
2 łyżki oleju sezamowego
1/3 szklanki blanszowanych migdałów lub orzechów nerkowca
1 obrany ząbek czosnku
1/2 szklanki groszku w strączkach (lub tak jak u mnie pół puszki groszku)
8-10 poszatkowanych liści chińskiej kapusty (nie dotarłam do chińskiej- dałam pekińską ;))
2 łyżeczki mąki kukurydzianej
1 łyżka zimnej wody
2 łyżki sosu sojowego
2/3 szklanki bulionu drobiowego
ryż lub makaron

Przygotowanie
Oczyszczamy wątróbki (wycinamy wszystkie żyłki, tłuszczyk) i kroimy na podobnej wielkości kawałki. Rozgrzewamy wok, wlewamy olej. Kiedy olej będzie gorący, zmniejszamy ogień i wrzucamy migdały/orzechy . Smażymy aż nabiorą lekko brązowego koloru. Wyjmujemy z woka i odsączamy na ręczniku papierowym. Do woka wrzucamy następnie ząbek czosnku, który przysmażamy 1-2 minuty, żeby olej nabrał smaku. Następnie wyjmujemy i wyrzucamy. Na tak doprawiony olej wrzucamy wątróbki i smażymy aż będą w pełni brązowe (kilka minut, ja zawsze sprawdzam czy po naciśnięciu nie sączy się z nich krew- wtedy są gotowe, pamiętajcie im dłużej wątróbka jest na patelni tym staje się twardsza!!!). Wyjmujemy je z woka i kładziemy gdzieś obok. Do woka wrzucamy groszek, a po 2 minutach dokładamy kapustę. Również i je po 2-3 minutach wyjmujemy (na blacie pojawia się kolejne naczynie do zmycia po obiedzie ;)). W misce mieszamy mąkę kukurydzianą z zimną wodą, dodajemy sos sojowy i bulion. Mieszankę wlewamy do woka i gotujemy, póki sos nie zrobi się przezroczysty i gęsty. Wszystkie składniki wrzucamy ponownie do woka i mieszamy z sosem. Pozwalamy im się wspólnie zagrzać przez 3-4 minuty, mieszając żeby się nic nie przypaliło.

Minusy: zmywanie, trochę niestety tego się zbiera w trakcie, garnek od ryżu, bulionu, wok, jeżeli każdy składnik włożymy do osobnego pojemnika to jeszcze i one.

Smakuje bardzo dobrze chociaż obawiałam się, że sam sos nie nada potrawie smaku (zauważcie, że nie dodaje się nic w trakcie smażenia wątróbki, nie ma tutaj żadnych ziół).

Kto ma czas i chęć na wątróbkę w innym stylu polecam :) Smaczne i sycące!

Makaron ze szpinakiem

Składniki
makaron pełnoziarnisty penne
makaron biały penne
paczka szpinaku (dzisiaj miałam mrożony, ale liściasty też używam)
2-3 łyżki jogurtu naturalnego
2 ząbki czosnku
sól, pieprz
1 jajko

Wykonanie
Makaron gotujemy w wodzie z solą (obvious is obvious ;)). Ja do tego dania akurat wolę al dente.
Szpinak (bez żadnego tłuszczu) podgrzewamy na patelni, a jak wygotuje się z niego część wody wbijamy całe jajko. Mieszamy i doprawiamy solą, pieprzem i czosnkiem. Pilnujemy, żeby danie się zbytnio nie przesuszyło. Na koniec albo dolewamy bezpośrednio do szpinaku jogurt naturalny, albo dopiero po nałożeniu całości na talerz. Smacznego :D

Szybko, prosto i smacznie- czyli tak jak lubię najbardziej!
Dzisiaj przepis jednocześnie azjatycki i dostosowany do naszych, polskich realiów.
RAMEN- wg WIKI: japońskie danie składające się z rosołu, makaronu i innych składników w zależności od receptury. Ramen do Japonii przywędrował z Chin i różni się od tradycyjnych japońskich zup tym, że zawiera mięso, podczas gdy tradycyjnie w Japonii stosowało się głównie ryby i warzywa. Ramen trafił do Japonii w XIX wieku, jednak popularny stał się po II wojnie światowej. Obecnie stanowi jeden z najczęściej spotykanych fastfoodów. Ramen został wykorzystany do stworzenia pierwowzoru tzw. zup błyskawicznych.
Parę lat temu szukałam przepis na to danie na japońskich stronach kulinarnych (mam tłumacza w domu ;)) i znalazłam w miarę prosty, który następnie troszkę dostosowałam do naszych produktów. Oto co wyszło z tej kompilacji:

Składniki na zupę:
1 ząbek dobrze posiekanego czosnku
1 łyżeczka dobrze posiekanego świeżego imbiru (jak nie macie może być ten w proszku)
1 łyżeczka oleju sezamowego (opcjonalnie, może być też zwykły)
2 kubki bulionu drobiowego lub rybnego
1 kubek wywaru kombu dashi (wywar z ichniejszych wodorostów, można pominąć i dać dodatkowy kubek wywaru z kury/kostki rosołowej/ryby)
1 łyżka sake (można użyć zamiast niej octu ryżowego)
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
3 łyżki sosu sojowego (tez uważać, żeby nie przesadzić, bo będzie zbyt słone!)

Dodatki (te których ja najczęściej używam)
makaron nitki
2 gotowane na twardo jajka
suszone wodorosty- Nori
posiekana cebula dymka
pierś z kurczaka w sosie słodko kwaśnym

Przygotowanie zupy 
Podgrzewamy olej sezamowy w głębokiej patelni i szklimy na nim posiekany czosnek i imbir. Zmniejszamy ogień i zalewamy to wcześniej przygotowanym bulionem z kombu dashi. Doprowadzamy całość do wrzenia. Następnie przyprawiamy cukrem, solą, sake (lub octem ryżowym zamiast niej), i sosem sojowym. Chwilę gotujemy na małym ogniu i przecedzamy zupę przez sitko. Gorącą zupę podajemy w pojedynczych miskach. 

Przygotowanie dodatków
Gotujemy wodę, a następnie w niej makaron. Odcedzamy go i odkładamy na bok. Siekamy cebulę dymka i wodorosty nori. Odkładamy je na bok. Gotujemy jajka na twardo. Obieramy ze skorupki, przecinamy na pół. Odkładamy na bok. Kroimy pierś z kurczaka na plastry ( lub też wedle woli, jednak na tyle cienko, żeby się szybko usmażyła i obkleiła sosem słodko kwaśnym). Rozkładamy ją na patelni, na której jest już albo łyżeczka oleju sezamowego, albo jakiś inny tłuszczyk. Chwilę smażymy a następnie zalewamy dowolnym sosem słodko-kwaśnym i czekamy tak długo, aż zyska on konsystencję lepką i obklei nam mięso (nie ma być płynny). 

Podanie
Do miski wkładamy: garść makaronu (nie za dużo!) zalewam zupą, a na wierzch rozkładamy przygotowane dodatki. Smacznego :) 

Niewielka inf ode mnie: najczęściej korzystam z sosu sojowego Kikkoman i octu ryżowego z Tao Tao :) 

Jedliście już kiedyś Ramen? Gotowany samodzielnie czy kupny? :)